Miała oczy jak dwa diamenty
Smutne, puste, szare
Uśmiech taki sztuczny,
W dłoni trzymała gitarę
Smutne, puste, szare
Uśmiech taki sztuczny,
W dłoni trzymała gitarę
Przyjaciele nie dostrzegali
Łez spływających skrycie
Trzymała się ona twardo
Lecz jakie to było życie?
Łez spływających skrycie
Trzymała się ona twardo
Lecz jakie to było życie?
I pewnej gwieździstej nocy
Oczy dziewczyny smutnej
Spotkały się z jego oczami –
Oczy dziewczyny smutnej
Spotkały się z jego oczami –
To kres egzystencji okrutnej.
Oto zagadka ludzkości
Dlaczego tak
jest, nie wiem sama
Wystarczy odrobina miłości
By uśmiechnęła się pokonana.***
Napisane w okolicach 2010 roku. Dość uniwersalne, jak mi się wydaje.
Jestę poetę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz