06 stycznia 2013

Recykling.

Miała oczy jak dwa diamenty
Smutne, puste, szare
Uśmiech taki sztuczny,
W dłoni trzymała gitarę

Przyjaciele nie dostrzegali
Łez spływających skrycie
Trzymała się ona twardo
Lecz jakie to było życie?

I pewnej gwieździstej nocy
Oczy dziewczyny smutnej
Spotkały się z jego oczami –
To kres egzystencji okrutnej.
 
Oto zagadka ludzkości
Dlaczego tak jest, nie wiem sama
Wystarczy odrobina miłości
By uśmiechnęła się pokonana.

***

Napisane w okolicach 2010 roku. Dość uniwersalne, jak mi się wydaje.

Jestę poetę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz